Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owocowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owocowo. Pokaż wszystkie posty

2 kwietnia 2014

Pilaw z kurczakiem i kolendrą


Dzisiaj coś na słodko z lekko ostrą nutką. Ostry smak bardzo często gości w mojej kuchni, szczególnie ostatnio. I świeża, cudowna kolendra jako uwieńczenie całości.

Potrzebne:
250 g ryżu długoziarnistego
200 g kurczaka (filetów lub mięsa z udek)
70 g suszonych morel HELIO Natura
1 średnia cebula
2 ząbki czosnku
pęczek świeżej kolendry
0,7 l bulionu drobiowego
3 łyżki oleju
1 łyżeczka kurkumy
1,5 łyżeczki pieprzu cayenne
sól i czarny pieprz

Cebulę kroję w drobną kostkę i wrzucam na rozgrzany olej. Przepoławiam morele i dorzucam na patelnię. Smażę na średnim ogniu aż cebula się zeszkli i dosypuję kurkumę i cayenne. Dosypuję ryż i całość prażę przez dwie minuty, non stop mieszając. Dodaję pokrojonego kurczaka i starty na drobnych oczkach czosnek. Smażę kolejne kilka minut.

Dolewam 1/3 bulionu, zmniejszam ogień i zostawiam pod przykryciem. Często mieszam, żeby ryż nie przywarł do spodu patelni i nie przypalił się. Dolewam kolejną część bulionu i tak do momentu aż ryż zmięknie, czyli ok. 15 minut.

Ściągam patelnię z ognia, odstawiam na kilka minut do częściowego ostygnięcia. Kolendrę siekam dosyć grubo i dorzucam do ryżu, delikatnie mieszając.

28 marca 2014

Schab ze śliwką i miodem


Dzień dobry, mam na imię Karolina i własnie pierwszy raz w życiu robiłam schab ze śliwką.

I, już po fakcie, dziwię się dlaczego dopiero teraz...

Potrzebne:
1,2 kg oczyszczonego schabu bez kości
150 g suszonych śliwek (całe opakowanie śliwek HELIO Natura)
2 łyżki soli morskiej

Marynata:
2 łyżki miodu
150 ml oleju słonecznikowego
50 ml wody
3 wyciśnięte ząbki czosnku
1 łyżeczka słodkiej papryki
3 łyżeczki ostrej papryki

szczypta czarnego pieprzu
szczypta ziołowego pieprzu

Marynatę przygotowuję na samym początku, by mogła przegryźć się w lodowce. Oczyszczam schab z membrany i tłustych kawałków. Odrobinę wyrównuję całość po bokach i z góry. Wycinam dziurę w środku za pomocą ostrego noża. Wycinam "tunel" o szerokości ok. 2 centymetrów.

Używam do tego patyczka do szaszłyków. Przebijam go przez mięso i wzdłuż niego wprowadzam nóż.

Nacieram schab solą morską, smaruję marynatą i szczelnie zamykam w foliowym worku i na 1,5 godziny wkładam do lodówki. Po tym czasie wypełniam mięso śliwkami i przekładam do naczynia żaroodpornego. Na dno naczynia wlewam trzy łyżki przegotowanej wody.

Wstawiam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 70 minut. W trakcie pieczenia podlewam schab sosem własnym z dna naczynia, najlepiej co 10 min. Po upłynięciu wyznaczonego czasu wyciągam i odstawiam aby mięso "odpoczęło" przez kolejny kwadrans.

Wielkanocne Smaki - edycja IV

26 marca 2014

HELIO Natura: morele, śliwki i rodzynki (ocena)


Moja pierwsza próbka!

Przyszła wiosna. Uznałam zatem, że pora zacząć ogarniać z powrotem wszystko, co tworzę w internecie, i nadać temu potrzebną mi tak bardzo systematyczność. Nie za bardzo jednak wiedziałam, za co zabrać się w przypadku AA. I wtedy zaoferowano mi wypróbowanie produktów firmy HELIO. Rychło w czas.

HELIO Natura to linia produktów ze stuprocentowym wskaźnikiem zdrowia. Te nisko przetworzone produkty odpowiednie są dla alergików i nie zawierają konserwantów. Z informacji na opakowaniu wynika, że są nie tylko pyszne, ale też w 100% naturalne i wyjątkowo zdrowe. Wszystko wygląda ślicznie i kolorowo, ale dostałam ten zestaw po to, żeby przekonać się (i innych też) czy jest tak na pewno.


Zdziwiła mnie bardzo ciemna barwa. Producent jednak zapewnia, że ta barwa to sama natura i tak powinna wyglądać ususzona morelka. Nie mam nic przeciwko. Smakuje bardzo dobrze - nie jest przesadnie słodka. Można na spokojnie zjeść pół paczki owoców i nie zasłodzić się nimi. Nie trafiłam na żadną przesuszoną czy twardą sztukę. Jeżeli ktoś zajada suszone owoce na kolację, albo na śniadanie z płatkami i mlekiem, to te morele będę do tego idealne.


 Zawsze lubiłam podjadać rodzynki prosto z paczki. Oczywiście, że najlepiej będą smakowały już odpowiednio przygotowane, ale na świeżo też mogą służyć za świetną przekąskę. Niestety, sięganie do torebki z rodzynkami zwykle kończyło się chrzęszczącymi pod zębami zasuszonymi nasionkami, a nawet gałązkami jeszcze trzymającymi się owoców. Nie natrafiłam na żadną z powyższych wad w przypadku rodzynków od HELIO. Są miękkie, soczyste i maja ładną barwę. W kontraście do słodyczy wyczułam też odrobinę kwaskowatości. Nie mogę się doczekać, aż machnę na nich jakiś sernik.


Ostatni produkt z zestawu i zdecydowanie najlepszy. Prawie czarne w barwie śliwki są w środku tak miękkie, że wydało mi się jakbym jadła powidła. Są przyjemnie kwaskowate i niemal aksamitne. Dzięki odpowiedniemu opakowaniu zachowały kształt i nie posklejały się ze sobą, może poza kilkoma sztukami. Zdążyłam wypróbować je już w jednym przepisie (który niedługo się pojawi) i muszę powiedzieć, że na ciepło smakują jeszcze lepiej.

Wszystkie produkty jak najbardziej na plus. Wszystkie w ładnych, wygodnych do otwarcia opakowaniach strunowych. Nie mam właściwie czego się przyczepić. ;)

13 września 2012

Francuskie koszyczki z jabłkiem


Znowu jabłkowo. Mówiłam, że tak będzie!

Co prawda dzisiejszy post traktuję bardziej jako "przerywnik", ale i tak coś, co zniknęło w dwie minuty po podaniu, warte jest upamiętnienia.

Po jabłkowym serniku zostało mi jeszcze kilka łyżek jabłek na dnie słoika. Po kurczaku pod pierzynką połowa ciasta francuskiego. I wyszły mi koszyczki. Ekstra szybkie i ekstra smaczne.

Badania laboratoryjne wykazały, że jeden koszyczek wystarcza idealnie na dwa kęsy. Ewentualnie jeden, ale bardzo duży.

Potrzebne:
1 płat gotowego ciasta francuskiego
ok. 300 g prażonych jabłek

Do pieczenia:
forma do muffinek
olej w spreju

Ciasto francuskie prosto z lodówki rozkrajam na 8 kwadratów, zostawiając pas, z którego wycinam potem cieńsze paski. Kwadratami z ciasta wykładam zagłębienia w formie do muffinek, którą wcześniej lekko spryskałam olejem.

Piekarnik nagrzewam do 170 stopni i piekę spody do momentu, w którym ciasto przestanie wyglądać na wilgotne. Po wyciągnięciu napełniam je masą jabłkową i układam paski ciasta na wierzch, a temperaturę w piekarniku zwiększam do 180 stopni..

Piekę całość jeszcze raz, tym razem przez 15 minut. Odstawiam jeszcze w blasze do ostygnięcia.



31 sierpnia 2012

Jabłkowe szaleństwo - apple pie


Zaczęło się! Jabłka, jabłka, jabłka.

Co prawda nie mam w ogrodzie jeszcze jabłonki, która rodzi owoce (ale za to całą masę młodych drzewek, które już za rok lub dwa pokażą, co potrafią), jednak sąsiedzi tak. 

I kiedy przychodzi sierpień i wrzesień, dostajemy od nich torby pełne jabłek, które chętnie pożytkujemy. Zwykle na nadzienie do szarlotki - uprażone i doprawione kawałki jabłek, popakowane w litrowe słoiki. Inne pomysły też wchodzą w grę i - tak podejrzewam - pojawią się tu już niebawem.

Ale teraz dosyć standardowo, trochę po amerykańsku - apple pie.

Ciasto:
2 i 1.2 szklanki mąki
250g zimnego masła
1/2 łyżeczki soli
100 ml wody
1 łyżka octu jabłkowego

Nadzienie:
6-8 jabłek
3 łyżki masła
4 łyżki maki ziemniaczanej
1/2 szklanki białego cukru
(domowy cukier waniliowy świetnie pasuje)
1/2 szklanki brązowego cukru
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli

Do tego:
1 jajko
forma do tarty ok. 24 cm

Łączę w robocie kuchennym dokładnie odmierzoną mąkę i zimne masło, zalewając powoli i w kilku podejściach mieszanką wody i octu. Potem przerzucam ciasto na stolnicę i wyrabiam na gładką masę jeszcze przez kilka minut. Dzielę na pół i odstawiam do lodówki na 30 minut.

Obieram jabłka, wycinam gniazda i kroję miąższ na piórka. Dodaję sok z cytryny i prażę przez kilka minut w garnku, ciągle mieszając. Dodaję po chwili przyprawy i masło. Pod koniec, kiedy wszystko połączy się i nabierze bardziej "kremowej" konsystencji, a przyprawy zaczną pachnieć, dodaję mąkę ziemniaczaną. Ściągam z ognia, by lekko przestygły.

Wyjęte z lodówki ciasto rozwałkowuję tak, by na brzegach pozostało ok. 2cm nadmiaru. Wykładam formę jedną połową i wrzucam jabłka. Jeśli na dnie naczynia zostaną soki, wlewam je także. Zakrywam drugą warstwą ciasta, wycinając w nim "otwory wentylacyjne". Smaruję z wierzchu rozkłóconym jajkiem, opcjonalnie też posypując niewielką ilością cukru.

Piekę ok. 1 godziny w 200 stopniach, po wyjęciu z piekarnika odstawiam do ostygnięcia.

Chociaż spójrzmy prawdzie w oczy, jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się doczekać do momentu, kiedy ciasto będzie kompletnie zimne. ;)


13 lipca 2012

Mini tartaletki z owocami

 
Pierwsze, o czym myślę przy robieniu tego deseru to "Przyjaciele". Zdaję sobie dobrze sprawę, że może mam zbyt wielkiego fioła na punkcie seriali i pamiętam o wiele więcej szczegółów, niż powinien normalny widz, ale nie mogę nic na to poradzić. W jednym odcinku (pierwszego sezonu) Monica przechodziła "test" na szefa kuchni u Jona Lovitza, który miał specyficznego "smaka na wszystko". W pewnym momencie zaczął powtarzać po niej "tartlets, tartlets, tartlets", co było w jego mniemaniu okropnie zabawne i fascynujące zarazem. Oraz ratował żelkowe misie przed utonięciem w zupie, ale to zupełnie inna historia.

W serialu były to tartaletki wytrawne, jeśli dobrze pamiętam. U mnie wersja na słodko, z wiśniami i borówkami amerykańskimi, jako że lato w pełni, a na działce pełno owoców (borówki pochodzą z krzaczka mojej cioci, która zapewne to przeczyta, także pozdrawiam ją i dziękuję:)).

Przepis bierze udział w akcjach kulinarnych: Słodkie wakacje oraz Owoce lasu.


Kruche ciasto:
300 g mąki
250 g margaryny
5 żółtek
1 łyżeczka
4 łyżki cukru
1 łyżka domowego cukru waniliowego

Masa serowa:
200 g sera ricotta
30 ml śmietany kremówki
6 łyżek cukru pudru

Łączę na stolnicy mąkę z margaryną (siekam nożem). W tak powstałej kruszonce robię lejek i wbijam żółtka, dodaję cukier i wyrabiam przez chwilę. Wkładam do zamrażarki na 30 minut.

Ricottę, kremówkę i cukier ubijam na gładką masę. Odstawiam do lodówki na 25 minut żeby stężała. W międzyczasie płuczę i obrabiam owoce. Wiśnie dryluję i przekrawam na połówki.

Lekko natłuszczone foremki do tartaletek wykładam schłodzonym ciastem, smaruję z wierzchu rozkłóconym białkiem, które pozostało z robienia ciasta. Piekę w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez 15 minut. Po wyjęciu odstawiam do kompletnego ostygnięcia. Po tym czasie wypełniam je masą serową i obkładam owocami.

Przed podaniem wkładam tartaletki na chwilę do lodówki, by masa jeszcze bardziej stężała.


25 czerwca 2012

Muffinki bananowo-czekoladowe


 Podstawę na muffinki zwykle robię tę samą. Ostatnio tylko wymieniłam mleko na maślankę i chyba zostanę przy tym patencie, bo sprawdził się świetnie. Ciasto było wilgotne i delikatne, jednocześnie zbite i miękkie. Z poniższą proporcją owocową były palce lizać. ;)

A jako, że przy robieniu muffinek rzadko kończę z tylko jednym ich rodzajem, to (równocześnie z szarlotkami) na stół trafiły także bananowo-czekoladowe.

Masa:
280 g mąki
100 g cukru (w tym ok. 15 g domowego cukru waniliowego)
1 łyżka proszku do pieczenia
2 średnie jajka
2 łyżki oleju
250 ml maślanki
szczypta soli
Bananowo:
5 dojrzałych średnich bananów
tabliczka mlecznej czekolady

W jednej misce mieszam składniki sypkie, a w drugiej jajka, maślankę i olej. Mieszankę mąki dodaję pod jednej łyżce i mieszam dosyć krótko - do wymieszania składników.
Obieram banany, odcinam koncówki, po czym dwa z nich zgniatam widelcem na w miarę gładką masę. Pozostałe kroję w kostkę. Czekoladę łamię na kawałki, najlepiej większe. Wystarczy każdą kostkę przełamać na cztery części. Dorzucam to wszystko do gotowej już masy i delikatnie mieszam.

Rozlewam do przygotowanych papilotek, po trzy łyżki na każdą. A jeśli zostanie jeszcze trochę ciasta w misce, rozdzielam je sprawiedliwie po każdej papilotce.
Wstawiam do nagrzanego piekarnika na 20-25 minut i 200 stopni. 

Szarlotki


Nie ma co zwlekać. Odkurzam tutaj i proponuję wszystkim trochę słodkości na przypomnienie o sobie i zapomnienie o tej długiej (dwa miesiące! kiedy to zleciało?) przerwie.

Masa:
280 g mąki
100 g cukru (w tym ok. 15 g domowego cukru waniliowego)
1 łyżka proszku do pieczenia
2 średnie jajka
2 łyżki oleju
250 ml maślanki
szczypta soli

Jabłka:
2 duże jabłka, średnio słodkie
przyprawa do szarlotki
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka golden syrup 

W jednej misce mieszam składniki sypkie, a w drugiej jajka, maślankę i olej. Mieszankę mąki dodaję pod jednej łyżce i mieszam dosyć krótko - do wymieszania składników.

Obrane i pozbawione gniazd nasiennych jabłka ścieram na grubej tarce i dodaję sok z cytryny i golden syrup. Przyprawę do szarlotki dosypuję względem upodobań.

Łączę ciasto z jabłkami, mieszając delikatnie i rozlewam do papilotek w muffinkowej formie. Trzy łyżki stołowe na papilotkę wystarczą, by muffinka wyrosła dosyć wysoko, ale nie rozlała się za bardzo. 

Wstawiam do nagrzanego piekarnika na 20-25 minut i 200 stopni. 

Najlepiej zostawić upieczone muffinki w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami aż dobrze ostygną. Moje trochę opadły, bo pospieszyłam się z wyciąganiem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...