Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

19 listopada 2015

Jesienny krem z pieczonej dyni i warzyw


Nie powinno mnie dziwić, że bobas (mający teraz trzy miesiące) w domu przysporzy prawie tyle samo zajęć, co radości. Postanowiłam jednak, w ramach urlopu macierzyńskiego, odświeżyć nieco zaniedbane Apetyczne. 

Miałam ku temu niezłą okazję - bo jesienny sezon na dynie trwa w najlepsze, nie mija też moda na kremowe zupy, a spory zapas tych warzyw dostałam od już-niedługo-teściowej. I kiedy już przygotowałam kilkanaście słoików przetartej dyni dla córy, postanowiłam resztę spożytkować na zupę dla dorosłych. A przygotowanie kremu i zrobienie zdjęć wydłużyło się do dwóch dni, nie narzekam jednak.

Dynię polubiłam stosunkowo niedawno, po przekonaniu się, jak smakuje w połączeniu z mleczkiem kokosowym i "ogniem" sosu Sriracha. A pieczenie jej przed dodaniem do zupy lub zrobieniem purée dodatkowo wzbogaca smak.

Potrzebne:
1 dynia (ja użyłam dwóch takich, jak na zdjęciu poniżej)
2 nieduże bataty (lub 1 duży)
3 pomidory
2 czerwone papryki
2 nieduże cebule
3 marchewki
1 pietruszka
4 ząbki pieczonego czosnku
2 l bulionu warzywnego
2 łyżki domowej oliwy czosnkowej
30 ml pikantnego sosu (np. Sriracha)
150 ml mleka kokosowego
1 jabłko (u mnie jonagold)
sól, pieprz
imbir
gałka muszkatołowa
słodka papryka

Dynię płuczę, pozbawiam nasion i kroję na ósemki. Układam kawałki na blasze do pieczenia i skrapiam oliwą czosnkową. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok. 30 minut, lub do momentu kiedy dynia zmięknie. Odstawiam do ostygnięcia, a następnie obieram ze skórki.

Opłukane warzywa obieram i kroję na równomierne kawałki. Umieszczam w dużym garnku, dodaję czosnek. Zalewam bulionem i gotuję na małym ogniu aż zmiękną (podobnie, jak rosół, bulion nie powinien intensywnie się gotować - tylko lekko bulgotać). Dorzucam do garnka miąższ dyni i całość ostrożnie blenduję. Wedle gustu można dolać przegotowanej wody.

Doprawiam do smaku pikantnym sosem i przyprawami. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zupa był ostrzejsza - wszystko zależy od naszego smaku i gustów domowników. Gotuję jeszcze 5 minut. Na końcu dodaję mleczko kokosowe i mieszam. Zwykle podaję ten krem z uprażonymi krótko jabłkiem i płatkami migdałów lub grzankami z czerstwego pieczywa maślanego.

Puszka mleka kokosowego ma zwykle 400 ml. Jeżeli nie użyjemy całości od razu, możemy pozostałość zamrozić. Ja zwykle dzielę je na porcje ok. 100 ml w woreczkach foliowych. Potem dorzucam je do potraw bez odmrażania.


Przepis bierze udział w akcji:

Grzyby i warzywa jesienne. 2015

14 kwietnia 2014

Zupa pomidorowa z pomarańczową nutą



Szczere i kontrowersyjne wyznanie: nigdy nie lubiłam zupy pomidorowej. Całe lata po kilku próbach odmawiałam najpierw jedzenia jej, a potem przyrządzania. To ostatnie właściwie nie miało większego znaczenia, bo w moim rodzinnym domu nie ma zwyczaju częstego spożywania zup. Je się rosół od święta i barszcz ukraiński, kiedy robi go moja Mama.

W końcu jednak wpadłam na taki przepis, który mnie zaciekawił. Dlaczego? Bo zawierał w sobie sok pomarańczowy! Czegoś takiego trzeba spróbować.

Potrzebne:
60 g masła
1 łyżka oleju słonecznkowego
1 duża cebula
1 średnia marchewka
1 l pasty pomidorowej
400 ml bulionu warzywnego
200 ml soku pomarańczowego
1 łyżka cukru
150 g śmietany
sól i pieprz czarny
pieprz biały
1 łyżeczka pasty sambal oelek
1/2 łyżeczki startej skórki pomarańczowej
kilka listków świeżej bazylii

Dodatki:
250 g drobnego makaronu (ditalini lub farfalline)

Na maśle i oleju przysmażam pokrojoną w kostkę cebulę i marchewkę. Dodaję pastę pomidorową, bulion i sambal. Gotuję na małym ogniu przez 20 minut.

Zdejmuję garnek z ognia i odstawiam, by płyn ostygł trochę. Dorzucam skórkę pomarańczową i świeżą bazylię. Miksuję całość w robocie kuchennym, po czym przecieram przez sito z powrotem do garnka, który wcześniej płuczę. Dodaję sok pomarańczowy i resztę przypraw. Znowu gotuję na małym ogniu, tym razem przez 15 minut.

Hartuję śmietanę kilkoma łyżkami gorącej zupy i wlewam całość do garnka. Podaję z ugotowanym osobno makaronem, kleksem śmietany (lub w tym przypadku jogurtu naturalnego) i bazylią.

21 kwietnia 2012

Zupa krem ze szparagów


W konkretnym etapie robienia tej zupy miałam ochotę rzucić wszystko, wylać bulion do zlewu i nigdy więcej nie wracać do szalonych pomysłów typu: zrobię zupę-krem! Oczywiście, cała ta wojownicza postawa kompletnie zniknęła, gdy skosztowałam pierwszej łyżki. :)

A że sezon szparagowy jest krótki, to trzeba się spieszyć!

Potrzebne:
0,5 l mocnego bulionu z mięsno-jarzynowego
(+ 0,5 l wody)
500 g szparagów
2 łyżki mąki
2 żółtka
1 szklanka śmietany 30%
1 łyżka sou z cytryny
sól
gałka muszkatołowa

Wymyte szparagi obieram z łupinek, odcinam zdrewniałe końcówki oraz główki. Te ostatnie odkładam, a łupinki zalewam 0,5 l wody i gotuję przez 10 minut. Po tym czasie, wybieram z wywaru niepotrzebne już łupiny ze szparagów, dodaję bulion i zagotowuję.

Dorzucam łodyżki szparagów i gotuję aż do miękkości na średnim ogniu. pod koniec gotowania dorzucam główki, a kiedy się ugotują, wyciągam je z powrotem. Resztę przecedzam przez sito, przepłukując wywarem, by do garnka trafiło jak najwięcej szparagowej masy.

1/4 z przygotowanej śmietanki mieszam z mąką, hartuję kilkoma łyżkami zupy i wlewam do garnka. Zmniejszam ogień i zostawiam, by zupa pogotowała się chwilę. Przyprawiam do smaku solą i gałką, dodaję też sok z cytryny.

W międzyczasie łączę pozostałą śmietankę z żółtkami, znowu ją hartuję i dolewam do garnka. Wkładam też główki szparagów.

Na koniec:
Chociaż zupy kremy podobno najlepiej smakują z groszkiem ptysiowym, ja wolę wersję tańszą i (moim zdaniem) smaczniejszą - grzanki z ciemnego pieczywa.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...