Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto kruche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto kruche. Pokaż wszystkie posty

13 lipca 2012

Mini tartaletki z owocami

 
Pierwsze, o czym myślę przy robieniu tego deseru to "Przyjaciele". Zdaję sobie dobrze sprawę, że może mam zbyt wielkiego fioła na punkcie seriali i pamiętam o wiele więcej szczegółów, niż powinien normalny widz, ale nie mogę nic na to poradzić. W jednym odcinku (pierwszego sezonu) Monica przechodziła "test" na szefa kuchni u Jona Lovitza, który miał specyficznego "smaka na wszystko". W pewnym momencie zaczął powtarzać po niej "tartlets, tartlets, tartlets", co było w jego mniemaniu okropnie zabawne i fascynujące zarazem. Oraz ratował żelkowe misie przed utonięciem w zupie, ale to zupełnie inna historia.

W serialu były to tartaletki wytrawne, jeśli dobrze pamiętam. U mnie wersja na słodko, z wiśniami i borówkami amerykańskimi, jako że lato w pełni, a na działce pełno owoców (borówki pochodzą z krzaczka mojej cioci, która zapewne to przeczyta, także pozdrawiam ją i dziękuję:)).

Przepis bierze udział w akcjach kulinarnych: Słodkie wakacje oraz Owoce lasu.


Kruche ciasto:
300 g mąki
250 g margaryny
5 żółtek
1 łyżeczka
4 łyżki cukru
1 łyżka domowego cukru waniliowego

Masa serowa:
200 g sera ricotta
30 ml śmietany kremówki
6 łyżek cukru pudru

Łączę na stolnicy mąkę z margaryną (siekam nożem). W tak powstałej kruszonce robię lejek i wbijam żółtka, dodaję cukier i wyrabiam przez chwilę. Wkładam do zamrażarki na 30 minut.

Ricottę, kremówkę i cukier ubijam na gładką masę. Odstawiam do lodówki na 25 minut żeby stężała. W międzyczasie płuczę i obrabiam owoce. Wiśnie dryluję i przekrawam na połówki.

Lekko natłuszczone foremki do tartaletek wykładam schłodzonym ciastem, smaruję z wierzchu rozkłóconym białkiem, które pozostało z robienia ciasta. Piekę w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez 15 minut. Po wyjęciu odstawiam do kompletnego ostygnięcia. Po tym czasie wypełniam je masą serową i obkładam owocami.

Przed podaniem wkładam tartaletki na chwilę do lodówki, by masa jeszcze bardziej stężała.


11 lutego 2012

Pleśniak na sobotę

Przy okazji soboty czas na chwilę odetchnąć od Włoch, czosnku i serów (chociaż na jak długo się da? i czy w ogóle?). Tradycją stało się już, że w sobotnie popołudnie na stole ląduje szarlotka, potocznie nazywana pleśniakiem. Piekę ją ja albo mama, na pewno jednak musi się pojawić.

Taką częstotliwość zawdzięczamy zeszłorocznemu wysypowi jabłek u sąsiadów. Sami nie mieli co z nimi robić, a my przyjmowaliśmy każdą ilość. Dlatego prawie całe lato obierałam, prażyłam i zamykałam w słoikach. Przyprawiałam odpowiednio również, więc teraz po prostu schodzę do spiżarni, biorę z półki dwa wielkie słoiki i połowę roboty mam z głowy. :)





Ciasto:
450 g mąki
1/2 szkl. cukru pudru
2 łyżki domowego cukru waniliowego
250 g margaryny
4 żółtka

Masa jabłkowa:
1,2 kg prażonych jabłek (dwa duże słoiki)
1 i 1/2 łyżeczki przyprawy do szarlotek
kilka kropel aromatu waniliowego

Piana:
pozostałe białka z 4 jajek
4 łyżki cukru
1 łyżka domowego cukru waniliowego

Do tego:
bułka tarta

Za pomocą noża lub palców łączę mąkę i margarynę na stolnicy. Dodaję cukry i żółtka i wyrabiam, aż uformuję kulę błyszczącego i gładkiego ciasta. Pakuję je w worek i na 40 minut chowam do zamrażarki.

Białka z cukrem ubijają się na sztywną pianę w robocie, dzięki czemu mogę spokojnie połączyć jabłka z przyprawami. Odstawiam jedno i drugie do lodówki. Piekarnik nagrzewam do 180 stopni.

Kiedy ciasto odpowiednio stwardnieje, za ścieram 2/3 na tarce kuchennej na spód wyłożonej papierem blachy. Obsypuję to bułką tartą, wykładam jabłka i pianę z białek. Resztę ciasta ścieram na wierzch i piekę ok. 30 minut, doglądając złocistości posypki (mój piekarnik ma przykrą tendencję do mocniejszego grzania od wewnętrznej strony).

7 stycznia 2012

Krówka


Co prawda sama krówki nie jadam zbyt często, ale to ulubione ciasto w moim domu, zaraz po szarlotce. Dlatego robię je dosyć regularnie. I, jak to ze wszystkim bywa, może pierwsza nie wyszła idealna, ale potem było już tylko lepiej. 

Ciasto:
3 szklanki mąki
4 żółtka
1/2 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 margaryna

Margarynę, mąkę i proszek siekam na stolnicy. W misce ucieram żółtka z cukrem, następnie dodję do ciasta i zagniatam całość. Wstawiam ciasto na pół godziny do lodówki. Dzielę je na dwie części i formuję placki grubości ok. centymetra. 
Nie piekę ich w głębokiej formie, wycinam z papieru do pieczenia fragment wielkości formy, w której będę składać całość, rozwałkowuję ciasto na tym papierze i piekę go na dużej blasze w temp. 180 stopni, aż się delikatnie zezłoci. Ostudzony spód wsuwam delikatnie na dno blachy i zabieram się do dalszego przygotowywania. Patent z wycinaniem "formy" z papieru może być bardziej czasochłonny, ale dzięki temu placki nie pękają podczas wyjmowania z blachy, łatwiej też zsuwa się górny placek na resztę ciasta. Odejmuje to dużo stresu. ;)

Czasami dodaję dwie łyżki domowego cukru waniliowego (odejmuję wtedy tyle samo z ilości cukru zwykłego), żeby ciasto miasto odrobinę inny smak.

Masa karmelowa:
1 puszka mleka skondensowanego zwykłego albo 1 puszka mleka ugotowanego

Natknęłam się niedawno w supermarkecie na gotowe już mleko skondensowane, z tej samej firmy, której mleko skondensowane używałam wcześniej. Postanowiłam wypróbować tę nowość i zaoszczędzić sobie gotowania puszki przez trzy godziny na niewielkim ogniu. Przy pierwszej próbie okazało się, że w ogóle nie różni się smakiem, a rozprowadza się lepiej. No i, co najważniejsze, nie ma ryzyka, że puszka wystrzeli podczas długiego gotowania. W tym wypadku można iść na łatwiznę.

Krem:
1/2 litra śmietany kremówki
2 łyżki cukru
2 śmietan-fix

Do tego:
opakowanie płatków migdałowych, ok. 100g

Śmietanę ubijam z cukrem, a pod koniec ubijania dodaję cały śmietan-fix.
Żeby mieć pewność, że śmietana ładnie się ubije, miskę i rózgę, których używam do ubijania, wstawiam wcześniej na 15 minut do lodówki, żeby się schłodziły.

Upieczone placki przekładam ubitą śmietaną, smaruję z wierzchu masą karmelową i posypuję płatkami migdałów, od razu całą paczką.

Ciasto trzymam w chłodzie, np. w lodówce, wtedy przykrywam blachę folią spożywczą.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...