Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmietanka 18%. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmietanka 18%. Pokaż wszystkie posty

15 marca 2012

Spaghetti cajun



 W mojej szafce z przyprawami już od jakiegoś czasu stoi prześliczna metalowa puszka w przyprawą cajun, którą kupiłam kiedyś w ramach niepohamowanej ciekawości i odwiedzin w sklepie z przyprawami świata. Zwykle używałam jej do marynowania mięs na grilla, ale kiedy skończył się sezon na grillowanie pod chmurką, cajun też poszła w odstawkę. Teraz powróciłam do niej, z nowym przepisem, który mnie kompletnie zaskoczył.

Moja kuchnia nadal jest totalnie włoska, trudno wyjść z "nałogu". Szczególnie, gdy dołączyło się z tym przepisem do akcji La Cucina Italiana. ;)

Sos:
250 ml śmietanki 18%
2 łyżki masła
2 łyżki oliwy czosnkowej
150 g mięsa z udek drobiowych
150 g suszonych pomidorów
4 łyżeczki przyprawy cajun
4 ząbki czosnku
1/2 cebuli
1 łyżka słodkiego sosu chili
1 łyżka sosu chili z limonką i kolendrą
czarny pieprz
bazylia

Do tego:
1/2 opakowania spaghetti
starty parmezan

Na początku zabieram się za przygotowanie mięsa i pomidorków. Znowu użyłam suszonych koktajlowych pomidorków z tego przepisu, więc moczę je 10-15 minut w przegotowanej wodzie, a potem kroję na plasterki. Za pomocą moździerza rozdrabniam przyprawę cajun, którą potem oprószam pokrojonego w kostkę kurczaka.

Myślałam z początku nad użyciem piersi drobiowych, ale ostatnio odkryłam niesamowity smak ciemnego kurzego mięsa. Wydał mi się idealny do sosu na bazie śmietany.

Na roztopione masło i oliwę czosnkową wrzucam pokrojoną cebulę i smażę chwilę, aż zrobi się szklista. Dodaję oba sosy chili i starty czosnek. Dorzucam po chwili mięso i smażę wszystko ok. 5-6 minut.

Wygodniej ściera mi się czosnek na tarce z drobnymi oczkami, niż używa wyciskarki.

Po tym czasie dodaję pokrojone pomidorki, pieprz i bazylię. Znów czekam chwilę i zalewam wszystko śmietaną. Przykrywam i zostawiam do momentu, aż śmietana zgęstnieje.

Zalewam gorącym sosem ugotowany (i niepłukany!) makaron i dosypuję sera. To ostatnie totalnie według gustu.

Akcja kulinarna:

29 lutego 2012

Brokuł w sosie royal


Chyba pobiję rekord w długości notki na blogu. ;)

Przepis prosty, szybki i wyjątkowo smaczny. Sprawdza się zarówno na ciepło, jak i zimno. Serwowane z keksówki i pokrojone w plastry świetnie służy jako przystawka. Podane, jak w tym przypadku, dobrze robi jako dodatek do obiadu.

Sos royal:
1 szklanka śmietany 18%
1 szklanka jajek - ok. 4 sztuk
szczypta soli

Do tego:
cały brokuł, podzielony na różyczki
łyżka soli do gotowania

Opcjonalnie:
odrobina startego sera do posypania z wierzchu przed zapieczeniem

Zagotowuję osoloną wodę na brokuła i prosto do garnka wkładam różyczki. Gotuję 5 minut na małym ogniu bez przykrycia (!), wyciągam na durszlak i krótko przelewam zimną wodą. 

Układam brokuła w kokilkach/formie i zalewam roztrzepanymi jajkami ze śmietaną i solą. Wstawiam do nagrzanego do 190 stopni piekarnika i piekę ok. 30 minut, albo aż royal zrumieni się z wierzchu.

Na koniec:
Kalafior, marchewka czy fasolka szparagowa smakują w tym daniu równie smacznie.

8 lutego 2012

Tagliatelle ze szpinakiem i serem gorgonzola

Połączenie szpinaku i śmietany zawsze działa. Dorzucenie do tych dwóch składników z serem gorgonzola zapewne nie jest niczym oryginalnym, ale na pewno jest czymś wyjątkowo przepysznym. Do tego jest to danie wyjątkowo szybkie w przygotowaniu. Nic, tylko nastawiać wodę i zabierać się za gotowanie.

Potrzebne:
500g makaronu tagliatelle
odrobina oliwy 

Sos:
400g świeżego szpinaku
300g sera gorgonzola
400ml śmietany 18%
2 ząbki czosnku
2 łyżki masła
sól, pieprz, 
gałka muszkatołowa, 
imbir

Nastawiam wodę na makaron. Tak samo, jak w przypadku spaghetti z pomidorami, makaron wolę mieć "na poczekaniu". Kiedy woda grzeje się w dużym garnku, płuczę i oczyszczam szpinak z uszkodzonych czy zwiędłych listków i ogonków. 

W tym wypadku nie blanszowałam szpinaku, chyba jednak jestem zbyt leniwa. Rzuciłam go od razu na patelnię, na średni ogień, gdzie poddusił się pod przykryciem i znacznie zmniejszył objętość. Dolewam wtedy 2/3 z przygotowanej śmietany, masło, dorzucam wyciśnięty przez praskę czosnek, mieszam dokładnie i zostawiam na kilka minut pod przykryciem. W międzyczasie makaron ląduje w osolonym wrzątku. 

Nie hartuję makaronu po gotowaniu, ale, by uniknąć zbytniego sklejania się, już po odsączeniu dolewam łyżeczkę oliwy i chwilę obracam garnkiem. No i zakochałam się w garnku do makaronu mojej mamy. Niewielkie dziurki w pokrywce i wypustki, które blokują ją w garnku, robią dużą różnicę. Dwa razy mniej roboty, nie tylko przy gotowaniu, ale i przy zmywaniu.

Resztę śmietany, przyprawy i cały ser dorzucam na patelnię i mieszam, dopóki gorgonzola się nie rozpuści. Czekam aż sos dobrze zgęstnieje, jeśli trzeba - trochę doprawiam, po czym zalewam całością niehartowany makaron w garnku. Mieszam energicznie do momentu, kiedy cała góra tagliatelle zostanie równomiernie otoczona obłędną szpinakowo-serową masą. 

Do odgrzania:
Jeśli po obiedzie zostanie kilka porcji, a z reguły dzieje się tak, kiedy gotujesz całe opakowanie makaronu na trzy-cztery osoby, można popuścić wodze fantazji. Dodaję na przykład porwanej na kawałeczki surowej szynki i ziaren słonecznika, który jest jednym z moich ulubionych dodatków do szpinaku.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...