Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby. Pokaż wszystkie posty

11 lutego 2013

Siostrzany gulasz (Sister's Stew)


Ostatnie kilka tygodni robię maślane oczy do wydanej w zeszłym roku książki kucharskiej, w której zebrano przepisy inspirowane "Pieśnią lodu i ognia" George'a R. R. Martina. 

Planuję nabyć ją i dumnie prezentować wszystkim, ale na razie radzę sobie z przepisami branymi z bloga. Do tej pory na warsztat brałam wypieki - cytrynowe ciastka i bułki owsiane. Jednak przy powtórce "Tańca ze smokami" uznałam, że czas na coś wytrawnego. Kto czytał tę część, wie, że ślinka sama ciekła, gdy czytało się o rybnej potrawce,serwowanej na drobnej skalistej wysepce.

To pierwsze podejście, ale nie mogłam oprzeć się kilku drobnym zmianom. 
Trochę ryzykowałam, ale chyba warto było. :)

Potrzebne:
2 średnie marchewki
1 duży por
1/2 białej cebuli
3 ziemniaki
1/4 selera
1/2 białej rzepy
2 ząbki czosnku 
300 g mięsa z małży
100 g mięsa z kalmarów
400 g świeżego filetu z dorsza
80 g kaszy jęczmiennej
80 g soczewicy
120 g masła

2 łyżki oliwy czosnkowej
250 ml śmietany 16 %)
80 ml sosu rybnego
130 ml białego wina
3 szklanki wody
3 gałązki świeżego tymianku
szafran
sól i pieprz

Warzywa obieram i kroję w kostkę lub paski. Przygotowuję też dorsza, oczyszczając go z ości.

Rozgrzewam oliwę na średnim ogniu i wrzucam do garnka warzywa. Podsmażam przez kilka minut, aż por i cebula nabiorą szklistości, a potem dodaję przepłukaną kaszę jęczmienną i soczewicę i zgnieciony czosnek. Mieszam nieprzerwanie przez dwie minuty. Dodaję wino i mieszam nadal, czekając aż prawie kompletnie odparuje. 

Dodaję wodę, sos rybny i tymianek. Doprowadzam do wrzenia i zmniejszam ogień. Zostawiam pod przykryciem na ok. 45 minut. Mieszam co kilka minut, zapobiegając przywarciu potrawy do garnka.

W misce hartuję śmietanę kilkoma łyżkami gorącego sosu i przelewam ją do garnka. Dodaję pokruszony szafran i masło, a także mięso z ryby oraz owoce morza. Doprawiam do smaku solą i pieprzem. Zostawiam na wolnym ogniu na kolejne kilka minut.

Książka mówi o użyciu wydrążonego bochenka ciemnego chleba. Inni, którzy skorzystali z przepisu z Inn At The Crossroads, wypróbowywali tę metodę. Na mnie jeszcze przyjdzie pora, bo na pewno ponownie przyrządzę kiedyś gulasz z Trzech Sióstr.


I jeszcze akcja z Filozofii Smaku:

14 września 2012

Łosoś w marynacie azjatyckiej


Początkowo miałam kupionego w promocji łososia zrobić na sposób Nigelli i pomaczać go trochę w mirinie, ale koniec końców zrezygnowałam z tego. Ten przepis jednak podsunął mi pewną myśl, kiedy zerkałam na butelkę sosu śliwkowego.

Marynata:
3 łyżki słodko-pikantnego sosu chili
ok. 70 ml sosu sojowego
3 łyżeczki brązowego cukru
1 łyżeczka sosu śliwkowego
1 łyżeczka octu ryżowego
1 łyżeczka soku z limonki
szczypta imbiru

Do tego:
400 g filetu z łososia

Filet z łososia kroję na mniejsze kawałki i marynuję w mieszance przypraw po 5 minut z każdej strony. W międzyczasie rozgrzewam patelnię (najlepiej ceramiczną, ale teflon też powinien się sprawdzić), jeden poziom poniżej maksymalnej temperatury. 

Łososia wykładam na rozgrzaną patelnię bezpośrednio z marynaty i smażę bez tłuszczu po 3,5-4 minuty z każdej strony.

Chociaż tutaj podstawą jest łosoś, to później wykorzystałam też pierś z kurczaka. Pasuje równie dobrze, a dodatkowo świetnie smakuje na zimno.


To zielone warzywko to fasolnik chiński. Co prawda przy tych z porządnej hodowli moje wypadają na maleństwa, ale i tak cieszę się, że przy drugiej próbie (w zeszłym roku nie przyjął się, a teraz opanował prawie całe ogrodzenie) w końcu udało mi się go wyhodować.

Fasolnik potrafi dorosnąć do 60 cm długości. Surowy jest grubości ołówka, a po gotowaniu traci trochę objętości. Smakuje lekko orzechowo, jest też trochę delikatniejszy niż fasolka szparagowa. Trzeba mu też mniej czasu na ugotowanie.

17 stycznia 2012

Ryba czosnkowa


 Wybór ryby w tym wypadku zależy tylko od upodobań. Osobiście będzie mi pod tą postacią smakowało wszystko, poza pangą, ale do tej ryby nie mogę przekonać się w ogóle. Ostatnio w rankingu przoduje u mnie dorsz grenlandzki (czarniak).
Potrzebne:
4 filety ryby morskiej
5 ząbków czosnku
3 łyżki masła
sól morska, pieprz czarny

Opcjonalnie:
łyżeczka słodkiej papryki

Filety obsypuję (obficie!) solą morską i pieprzem (+ papryką). Układam na folii aluminiowej (każdy filet na osobnym kawałku) i obkładam pokrojonym w plasterki czosnkiem i równo rozdysponowanym masłem. Zawijam i chowam do lodówki na pół godziny, by się "przegryzło".

Papryki używam robiąc wersję delikatniejszą. Wtedy daję też dwa ząbki czosnku mniej.

Piekarnik nastawiam na 200 stopni i w tej temperaturze piekę rybę przez 25 minut. Folii jednak nie zawijam zbyt szczelnie, by para wodna mogła spokojnie uciekać. Po 20 minutach, rozwijam folię i ściągam czosnek, by filety lekko zrumieniły się przez ostatnie 5 minut.

Zwykle podaję je z warzywami przygotowanymi na parze, jako prawdziwie zdrowe danie. Ale spokojnie pasują do niego mniej zdrowe dodatki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...