14 kwietnia 2014

Zupa pomidorowa z pomarańczową nutą



Szczere i kontrowersyjne wyznanie: nigdy nie lubiłam zupy pomidorowej. Całe lata po kilku próbach odmawiałam najpierw jedzenia jej, a potem przyrządzania. To ostatnie właściwie nie miało większego znaczenia, bo w moim rodzinnym domu nie ma zwyczaju częstego spożywania zup. Je się rosół od święta i barszcz ukraiński, kiedy robi go moja Mama.

W końcu jednak wpadłam na taki przepis, który mnie zaciekawił. Dlaczego? Bo zawierał w sobie sok pomarańczowy! Czegoś takiego trzeba spróbować.

Potrzebne:
60 g masła
1 łyżka oleju słonecznkowego
1 duża cebula
1 średnia marchewka
1 l pasty pomidorowej
400 ml bulionu warzywnego
200 ml soku pomarańczowego
1 łyżka cukru
150 g śmietany
sól i pieprz czarny
pieprz biały
1 łyżeczka pasty sambal oelek
1/2 łyżeczki startej skórki pomarańczowej
kilka listków świeżej bazylii

Dodatki:
250 g drobnego makaronu (ditalini lub farfalline)

Na maśle i oleju przysmażam pokrojoną w kostkę cebulę i marchewkę. Dodaję pastę pomidorową, bulion i sambal. Gotuję na małym ogniu przez 20 minut.

Zdejmuję garnek z ognia i odstawiam, by płyn ostygł trochę. Dorzucam skórkę pomarańczową i świeżą bazylię. Miksuję całość w robocie kuchennym, po czym przecieram przez sito z powrotem do garnka, który wcześniej płuczę. Dodaję sok pomarańczowy i resztę przypraw. Znowu gotuję na małym ogniu, tym razem przez 15 minut.

Hartuję śmietanę kilkoma łyżkami gorącej zupy i wlewam całość do garnka. Podaję z ugotowanym osobno makaronem, kleksem śmietany (lub w tym przypadku jogurtu naturalnego) i bazylią.

6 kwietnia 2014

Spaghetti z selerem i suszonymi pomidorami


Gdybym miała jeść do końca życia jedną rzecz - wybrałabym makaron. Kształty i rodzaje nie grają roli, makaron jest przepyszny sam w sobie. Świetne jest też w nim to, że stanowi prosta i szybką podstawę do całej masy pysznych rzeczy. Wystarczy pomyśleć minutę lub dwie nad otwartą lodówką, wygrzebać z niej kilka produktów i w kilka chwil ma się obiad! 

A przynajmniej mi tak często wychodzą posiłki. Na przykład ten. ;)

Potrzebne:
300g pełnoziarnistego makaronu spaghetti
2 łodygi selera naciowego
2 łyżki ostrego sosu Sriracha
100g suszonych pomidorów
3 ząbki czosnku
2 łyżki oleju słonecznikowego
oliwa z oliwek
łagodny ser żółty

Selera, pomidory i czosnek kroję w paseczki, a żądaną ilość sera żółtego ścieram na tarce z drobnymi oczkami. Spaghetti gotuję w osolonej wodzie z niewielką ilością oleju. Po odcedzeniu nie hartuję go zimną wodą, żeby zachować jak najwięcej skrobi.

Na patelni rozgrzewam oliwę z olejem słonecznikowym. Pokrojone składniki dorzucam kolejno, w odstępach po dwie minuty. Najpierw seler, potem czosnek, a na końcu pomidory. Niemal od razu po dorzuceniu pomidorów wrzucam na patelnię makaron i mieszam intensywnie, żeby oliwa dokładnie pokryła całość. Dodaję ostry sos i podgrzewam jeszcze przez dwie minuty, nie przerywając mieszania. Ściągam patelnię z ognia i dosypuję tarty ser. 

Opcjonalnie:
Siekam natkę pietruszki i mieszam z makaronem tuż przed podaniem (ale nie na ogniu).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...